piątek, 1 czerwca 2012

Substancje Rakotwórcze w Kosmetykach - Dokładna Lista!

Substancje Rakotwórcze w Kosmetykach - Dokładna Lista!

Witajcie!


Co raz bardziej interesuję się tematyką naturalnych eko kosmetyków, które bardzo ciężko jest znaleźć;( Niestety obecnie rynek producencki zalewa nas szkodliwymi kosmetykami;(

Większość z nich tytułuję swoje produkty jako naturalne, lub z naturalnymi wyciągami, jednak gdy przyjrzymy się ich składowi, to poza obiecanymi w reklamach składnikami eko czy wyciągami naturalnymi, mamy rakotwórcze konserwanty! 


Nie raz żrące! Być może przy kilku krotnym ich użyciu, nie zaszkodzą nam w znacznym stopniu, jednak stosując go latami.... nie chcę się przekonywać:(


W latach młodości naszych dziadków, rzadko lub w cale nie słyszało, się że ktoś choruje na raka.
Obecnie co jakiś czas słyszę, że znajomy, rodzina, lub dalszy sąsiad ma raka;(
Zawsze pada pytanie: skąd? dlaczego? Owszem raka można odziedziczyć ale zazwyczaj jest on nabyty;(
Myślę, że tego typu choroby mają ogromny związek z chemią w kosmetykach jak i w żywności!
Której w dawniejszych latach nie stosowano bo jej jeszcze nie wynaleziono, bądź nie znano!
Nie produkowano również kosmetyków ani żywności na skalę masową. A zazwyczaj na potrzeby własne, rodziny, własnego sklepiku czy nie wielkiego biznesu.


Nie chcę kopiować czy też kraść treści artykułu, który dokładnie opisuję niebezpieczną chemię!
Dlatego podaję tylko link:


http://www.jaworek.net/kosmetyki/czarne_owce.php#paznokcie

Znajdziecie w nim wszystkie nazwy i skróty nazw,  których należy unikać,
producenci często w składzie podają skrót nazwy, bazując na tym, że jest on zupełnie inny niż pełna nazwa i większość konsumentów nie zorientuję się o jaki chemiczny składnik chodzi;(
Autor dodatkowo dzieli chemikalia na grupy, do jakich się zaliczają: konserwanty, parafiny, barwniki...


Myślę, że na prawdę warto się z nim zapoznać, a nawet mając chwilę czasu, wziąć do ręki kosmetyki, które mamy i prześledzić ich składniki.


Ja za chwilę to uczynię!


Bardzo ciekawi mnie, czy Wy wiedzieliście o tak silnej chemii w kosmetykach i czy sprawdzacie skład kosmetyku przed zakupem? Ja niestety mam taką wiedzę dopiero od 2 mc.;(


pozdrawiam

5 komentarzy:

  1. Moim zdaniem dobrze posiadać taką wiedzę, ale jeszcze lepiej zdawać sobie sprawę w jakim stężeniu/ilości jest on umieszczony w kosmetyku.
    Lepiej nie popadać w paranoję, bo przecież wszystkiego nie jesteśmy w stanie uniknąć.
    Musiałabym nawet nie oddychać żeby nie wdychać substancji rakotwórczych, albo nie siedzieć przed komputerem, żeby nie zostać napromieniowana. Wszystko w nadmiarze szkodzi, owszem, miejmy świadomość zagrożenia, ale też cieszmy się życiem, by na starość nie powiedzieć sobie, że żałowaliśmy sobie wszystkiego.

    Dziękuję za zwrócenie mojej uwagi na ten problem

    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz mnie najbardziej denerwują producenci takich kosmetyków, którzy piszą na opakowaniu czy reklamują jako zdrowe i tak dalej bo zawierają np. wyciąg ze skrzypu, a w składzie na 1 miejscu mamy: wode, alkohol i rakotwórczą chemię... a na środku czy końcu składu dopiero znajduję się odrobina wyciągu ze skrzypu! po pierwsze wprowadzają klienta w błąd, narażają jego zdrowie i jeszcze taki kosmetyk nie jest w cale tani! Zgadzam się, że wszytko w umiarze;) ale ja właśnie doszłam do wniosku, że jak będę używać co parę dni kosmetyk, który ma w składzie szkodliwe substancje na np końcu, czyli stężenie jest nie duże ( jak piszesz ) to zapewne to nie zaszkodzi mi to w znacznym stopniu. Ale załóżmy, że w ciągu tyg. będę używać: balsamu na całe ciało, żelu pod prysznic, szamponu, odżywki, kremu do twarzy, fluidu, tuszu do rzęs, antyperspirantu, ... czyli dużo kosmetyków, które zawierają rakotwórczą chemię w dość dużym stężeniu... to myślę, że to nie pozostanie bez śladu na moim zdrowiu;( przy wielomiesięcznym czy wieloletnim stosowaniu;( Bo zatruwam codziennie mocno cały organizm;(
    Dlatego chciałabym jak najwięcej kosmetyków, które stosuje wymienić na jak najbardziej eko, z jak najmniejszą ilością chemii i to chemii lekkiej! poza tym bardzo spodobała mi się naturalna pielęgnacja;) oleje, masła, olejowanie włosów... stało się to moim hobby;)

    OdpowiedzUsuń
  3. poza tym jestem Klientem;) płacę za te kosmetyki, które kupuję - więc mam prawo wymagać;)

    Dawniej byłam nie świadoma, bardzo tego żałuje;(
    ale teraz jestem świadomym Klientem i wiem co i jak kupować.
    Kosmetyków i producentów nie brakuję, więc mam nadzieję, że z czasem uda mi się zaopatrzyć w kosmetyki eko lub o dobrym składzie, z małą ilością chemii.
    pozdrawiam serdecznie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, jasne że najgorsze jest wprowadzanie klienta w błąd. Nazwa eko nie oznacza jeszcze że tak faktycznie jest. Cóż nam pozostaje? Świadome czytanie i jeszcze raz czytanie. Jednak nie uważam, że środek w kosmetyku może zatruć niewiadomo jak organizm. Ostatnio znajoma miała problemy z cerą dlatego, że wprowadziła same naturalne kosmetyki, jak na dzisiejszy świat zabrakło jej organizmowi chemicznej bariery która broniłaby ją przed tym świństwem. Tak wyjaśnił jej lekarz. Sama widzisz, tak źle i tak niedobrze

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem konieczne jest podejście kompleksowe, czyli inteligentny miks.
    Sama stosowałam przez lata coraz droższe kosmetyki, sądząc, że z ceną idzie ich jakość, co niestety nie zawsze jest prawdą. Potem przerzuciłam się na kosmetyki pielęgnacyjne i do makijażu 100% naturalne, bezpieczne, analizowałam każdy składnik... i po kilku miesiącach skończyłam u dermatologa z wysuszoną nadmiernie skórą...
    Mądrzejsza o nabyte doświadczenia stwierdzam, że:
    1. ZAWSZE należy sprawdzać listę składników, nie wolno wierzyć, że jak coś jest eko,bio czy pochodzi z apteki to będzie na pewno bezpieczne...
    2. należy stosować połączenie kosmetyków ekologicznych i zwykłych (ale zawsze sprawdzamy skład!). Np. stosowanie balsamów do ciała opartych na olejach mineralnych mija się z celem, gdyż nie pozwalają one na jakiekolwiek wchłanianie się substancji w głąb skóry. Zatem o skuteczności takich kosmetyków można zapomnieć... Czyli do ciała najlepiej stosować naturalne olejki i masła, np. z dodatkiem olejków eterycznych. Polecam olejek kokosowy, masło shea czy dla wytrwałych masło kakaowe (bardzo skuteczne, ale twarde :)). Do twarzy natomiast mieszankę np.: kremy z nowoczesnymi składnikami, które wnikają w głąb skóry i filtrami UV na dzień a na noc naturalny, ekologiczny krem lub jeszcze lepiej olejek, choćby z dzikiej róży, awokado czy konopny. Do demakijażu dobra jest woda różana, należy tylko pilnować, aby była wysokiej jakości a nie taka za 8 zł przeznaczona do aromatyzowania wypieków w kuchni... Należy także uważać z makijażem, sporo kosmetyków ekologicznych zawiera talk (podejrzany o działanie rakotwórcze) czy micę, która "zatoksycznia" organizm... Glikol propylenowy (również podejrzany o działanie rakotwórcze) również występuje w wielu produktach eko i bio, np. w szamponach. Ja szkodliwość składników sprawdzam na stronie goodguide.com. Wpisuję w okno przeglądarki site:goodguide.com spacja i nazwę składnika i wyrzuca mi listę linków, gdzie opisany jest ten składnik na stronie. Wybieram ten, który ma nazwę składnika i dopisek "Information" i będą tam informacje czy składnik jest uznany za bezpieczny czy nie i dlaczego. pouczające... po pewnym czasie dochodzi się do wprawy i część kosmetyków można samemu ocenić w sklepie z pamięci.
    3. Prawda jest poza tym taka, że jesteśmy tym, co jemy. Stosowanie nawet najbezpieczniejszych kosmetyków nie pomoże, gdy będziemy truć organizm od wewnątrz... Należy zawsze czytać skład produktów, pić dużo wody, mało używek i przetworzonej żywności... Lepiej ugotować coś prostego samemu, niż zajadać się mrożonymi frytkami czy pizzą, chipsami czy fastfoodem... Polecam np. mój blog kulinarny vintagecuisine.blogspot.com, proste przepisy, każdy ugotuje :)
    Podsumowując, odrzucanie całkowicie zdobyczy nauki mija się z celem - przekonałam się o tym na własnej skórze... Ale nie zatruwajmy organizmu, jeżeli możemy temu zapobiec. postępujmy świadomie i nie stresujmy się tym zbytnio, bo tez jest rakotwórcze i wyniszczające organizm... i tym optymistycznym akcentem kończę :)

    OdpowiedzUsuń